Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3
O 21.00 byliśmy na miejscu. Było już sporo ludzi. Nagle podeszła do nas Ala. Prezenty daliśmy już wcześniej bo urodziny miała dwa dni temu. Dziś tylko mieliśmy się bawić.
-pomóc Ci w czymś?- zapytałam rozglądając się.
-Nie nie trzeba, ale chcę Cię z kimś poznać- odpowiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
W prawdzie było ciemno i trudno się rozpoznawało twarze, ale tą twarz od razu rozpoznałam. Ala zatrzymała się obok Wysokiego, ciemnowłosego chłopaka.
Uśmiechnął się do mnie szeroko.
-Ag to jest mój kuzyn Michał, Michał to jest Agnieszka- powiedziała i zmyła się bo ktoś ją zawołał.
-no.. to teraz już znam wszystkie najładniejsze dziewczyny w mieście- powiedział Michał.
Spaliłam buraka. Przecież tak chciałam go poznać. A teraz? nie mam pojęcia co powiedzieć. Uśmiechnęłam się tylko... no bo co mogłam zrobić skoro odebrało mi mowę i i nogi się pode mną ugięły?
Rozmawialiśmy chwilę- o ile moje odpowiedzi można nazwać rozmową. Odebrało mi mowę.
Podszedł do nas Bartek. Ucieszyłam się jak dziecko kiedy go zobaczyłam. Rzuciłam się mu na szyje i pocałowałam w policzek. On mnie przytulił i od razu zapytał czy muszę podrywać na samym początku imprezy. Michałowi trochę mina zrzedła kiedy to zobaczył. Nie wiem co sobie pomyślał, ale kiedy znów się odwróciłam w jego stronę nie było go już.
-ups. Spłoszyłem Ci kolegę- powiedział skruszony Bartek. Nie byłam zła. Doszłam do wniosku, że nie ma się z czym śpieszyć. Nie przyszłam tu przecież podrywać.
Porozmawiałam chwilę z przyjacielem i stwierdziliśmy, że czas się napić. Barek był zapełniony samymi wspaniałymi trunkami. Wspaniałymi dla nas oczywiście ! Piwo chyba każdego rodzaju, wódka, 4 gatunki, nawet tanie wina... bo wiadomo, że czasem dobrze się napić i takiego świństwa. Każdy brał co chciał, nikt się nie przejmował więc i my poszliśmy w ich ślady. Na początek po piwie.
Po około 2ch godzinach byłam już nieco wstawiona. Tańczyłam na środku wielkiego pokoju gościnnego Ali. Rozejrzałam się w około. W każdym kącie znaleźć można było całujące się pary, na kanapach samotniki, przy barku oczywiście najwięcej ludzi. Nagle zauważyłam, że ktoś z pod ściany mi się przygląda. Zatrzymałam się, żeby przyjrzeć się kto to.' Zapomniałam o nim'- pomyślałam. Tak to on we własnej osobie- Michał. Kiedy zobaczył, że ja też mu się przyglądam lekko się uśmiechnął i ruszył w stronę Ali. Rozmawiali chwilę, i wyszedł z imprezy. Nie wiedziałam dlaczego, ale za moment miałam już to w nosie. Muzyka znów wzięła mnie w swoje szpony...
Obudziłam się kiedy już świtało. Leżałam na kanapie w pokoju Ali przykryta ciepłym kocem. Obok mnie leżał Adam. 'kurwa moja głowa'- pomyślałam. Położyłam się najwygodniej jak mogłam i zasnęłam na nowo
W domu oczywiście awantura jak diabli. Adam wziął całą winę na siebie. Kochany....
-co to ma znaczyć zagapiłeś się ?! - krzyczał ojciec.
-Nie odnoś się do mnie takim tonem. Kto jak to, ale ty pretensji mieć do nas nie powinieneś mieć. Sam nas tego uczysz!- odpowiedział Adam.
My z mamą stałyśmy obok i wysłuchiwałyśmy ich kłótni. W końcu ojciec się zamknął, kiedy Adam wygarnął mu wszystko co robi źle. Założył buty i wyszedł zostawiając naszą trójkę samą.
Mama wysiliła się do smutnego i zmartwionego -następnym razem zadzwońcie- i dała spokój. Każdy poszedł do siebie.
Kiedy włączyłam komputer od razu przyszła wiadomość od Ali, że Michał o mnie wypytuje. Nie miałam siły na romanse więc odpowiedziałam, że może wypytywać dalej. Włączyłam muzykę i położyłam się.
Obudziłam się dopiero następnego dnia. Kiedy zobaczyłam, że tyle przespałam aż się przeraziłam, ale stwierdziłam, że przynajmniej nie męczyłam się cały dzień z kacem, który był ogromny.
W kuchni był Adam. Uśmiechnął się i skinął głową w stronę wolnego miejsca przy stole na przeciwko niego. Kiedy usiadłam od razy zaczął mówić.
-Rodzice dostali jakiś telefon i wyjechali. Sami nie wiedzą kiedy wrócą, ale powiedzieli, że nie mamy się ich spodziewać wcześniej niż za 2 dni- powiedział ciągle się uśmiechając chytrze. Już wiedziałam, że coś kombinuje, bałam się nawet zapytać co. W skrócie dowiedziałam się, że chciałby zaprosić na noc Kasię, szybko więc zrozumiałam, że powinnam się na ten czas gdzieś wyeksmitować. Najgorsze jest to, że nikt dzisiaj nie organizował żadnej imprezy. Zjadłam śniadanie z krzywą miną i poszłam popytać ludzi czy ktoś by mnie nie przygarnął. Zamiast noclegu znalazłam czekającą na mnie wiadomość na gg od nieznajomego.
"Jak po imprezie?"- Dajcie mi spokój, Impreza jak impreza, i tak nic z niej nie pamiętam więc...- powiedziałam sobie w myślach bo irytowały mnie takie pytania. Odpisałam , że normalnie i zamknęłam okienko rozmowy sądząc, że na tym rozmowa się skończy. Niestety przeliczyłam się, nieznajomy znów napisał... "Przepraszam, że nie zagadałem już potem. Nie miałem odwagi". Szybko zajrzałam do katalogu numerów. 'Michał 21 lat". "Ileeeeee?!"- zdziwiłam się, bo wyglądał na młodszego. Rozmawialiśmy dobre kilka godzin. Zaproponował spotkanie wieczorem. Co miałam robić ? i tak musiałam się wynieść z domu.
O 18 zaczęłam się szykować. Wskoczyłam do wanny, umalowałam oczy najlepiej jak potrafiłam, pół godziny się przebierałam i o 20.30 byłam gotowa.
Michał o 21 podjechał swoim samochodem pod mój dom. Kasia już była więc marzyłam, żeby jak najszybciej zejść im z oczu. Denerwowałam się jak nigdy, nie potrafiłam się opanować.
Kiedy tylko mnie zobaczył wyszedł z samochodu i przywitał podaniem ręki co mile mnie zaskoczyło. Nie lubię śpieszących się facetów. Grzecznie otworzył mi drzwy od strony pasażera i wsiadłam do pięknie pachnącej skody. Jak powiedział, jechaliśmy w jego ulubione miejsce. Ciekawa byłam gdzie to jest... kiedy zaczęliśmy się zbliżać do znajomego miejsca byłam coraz bardziej zaintrygowana. Okazało się, że jego ulubionym miejscem na rozmyślanie jest plaża. Plaża na którą ja sama bardzo często chodzę kiedy chcę pobyć sama. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Czułam się przy nim jakbyśmy się znali od lat. Kiedy spojrzeliśmy na zegarek okazało się, że jest już północ, ale niezbyt się tym przejęliśmy, przecież ja wrócić dziś nie mogłam, a Michał mieszkał sam więc gdzie mieliśmy się śpieszyć?
Obudziłam się na plaży w kurtce Michała i objęta jego ramieniem. Było mi zimno, ale nie chciałam się ruszyć po pierwsze aby nie obudzić opartego o kamień towarzysza, a po drugie... było mi po prostu dobrze.
Po 15 minutach obudził się i on. Przywitał mnie uśmiechem i zaproponował jakieś miejsce gdzie możemy napić się gorącej kawy. Wstaliśmy więc i ruszyliśmy w stronę samochodu.
-zaproponowałbym żebyśmy napili się u mnie, ale nie chcę żeby wyszło, że się śpieszę, albo chcę Cię tam zaciągnąć podstępem - powiedział jadąc nie odrywając wzroku od jezdni.
-Gdybyś tego nie powiedział, na pewno bym się nie zgodziła... ale dziwnie wierzę Ci. Jedźmy do Ciebie- odparłam z wręcz niewiarygodnym spokojem.
Okazało się, że mieszka bardzo blisko mnie. Mieszkanie średniej wielkości, ale jak na jedną osobę wystarczające. Umeblowane prosto ale gustownie. Zastanawiało mnie czy to on ma taki gust czy może rodzina.
Było bardzo miło... żadnych głupich propozycji, podtekstów czy też prób. Zachowywał się wspaniale. W końcu odprowadził mnie do domu. Tam czekała na mnie niespodzianka...